Home

 

Jerzy Kijewski

Ostatnia epoka lodowa

 

Copyright © by Jerzy Kijewski

New York 2008-2011

All rights reserved

jerzy.kijewski@gmail.com

 

 

 

Ostatnia epoka lodowa – kontrowersje

 

 

●  13 000 lat temu na orbicie Ziemi pojawia się Księżyc.

●  Na skutek tego Ziemia, wraz z Księżycem oddala się od Słońca, osiągając obecną orbitę.

●  Przedpotopowa para wodna, unosząca się w atmosferze, zostaje schłodzona i opada na Ziemię w postaci gigantycznego deszczu.

●  Następuje początek ostatniego zlodowacenia, które trwa do dziś. W strefach okołobiegunowych, gigantyczny deszcz zostaje zamieniony w grad, tworząc olbrzymie lądolody. Następuje masowe wymieranie wielkiej fauny plejstoceńskiej.

●  Na skutek dramatycznych zmian klimatycznych potopu – następuje transformacja kromaniończyka w człowieka rozumnego. Człowiek rozumny pojawia się wraz z jednoczesnym nastaniem epoki lodowej w początkach młodszego dryasu. Od 13 000 lat temu zaczyna się historia człowieka.

●  13 000 lat temu kończy się plejstocen i nastaje nowa epoka lodowa, która trwa do dziś.

 

 

Dramat potopu

Ponieważ przed potopem Ziemia była bliżej Słońca – w atmosferze ziemskiej unosiła się olbrzymia zawiesina pary i mgły wodnej. Poziom mórz światowych był, jak ustalono, ok. 125 m niższy od obecnego. Zawiesina owej pary wodnej chroniła Ziemię przed promieniami słonecznymi i powodowała, że Słońca nie było widać z powierzchni Ziemi od tysięcy lat.

Na powierzchni Ziemi panował przed potopem klimat ciepły. Przed potopem, w atmosferze ziemskiej, nie musiało być aż tyle wody ile brakowało w oceanach. Niski poziom mórz światowych móg być spowodowany także tym, że przedpotopowa powierzchnia lądowa Ziemi, na której nie było pustyń, absorbowała zapewne znacznie większą ilość wód podziemnych, jak obecnie. Otóż z chwilą kiedy Księżyc znalazł się w orbicie Ziemi, Ziemia razem z Księżycem zaczęły gwałtownie oddalać się od Słońca plasując się na nowej, dalszej od Słońca orbicie. Na skutek gwałtownego oddalenia się Ziemi od Słońca nastąpiło znaczne ochłodzenie atmosfery ziemskiej, w rezultacie czego olbrzymia zawiesina pary wodnej zaczęła spadać na Ziemię w postaci gigantycznego deszczu, a w strefie podbiegunowej – gigantycznego gradu. Nastąpił ogromny, ogólnoświatowy potop tworzący w na północy olbrzymie lodowce, podczas kiedy poziom oceanów zaczął się szybko podnosić. Obecnie przeciętna temperatura na Ziemi wynosi ok. 15 °C. Bezpośrednio przed potopem, średnia temperatura na Ziemi mogła wynosić znacznie więcej.

 

    Cytuję poglądy naukowca za agencją Reuter'a : „Badania rdzenia lodowego z Antarktydy wykazują, że 19 tys. lat temu temperatura na południowym biegunie mogła wzrosnąć o 4 °C. – Tak znaczący skok w tamtym okresie to zjawisko wstrząsające” – ocenia dr David Etheridge z australijskiego Commonwealth Scientific and Industrial Research Organisation (CSIRO).

 

Nagły spadek temperatury na Ziemi, szczególnie w strefach podbiegunowych, spowodował powstanie gigantycznych burz i „wirów powietrza”, które decydują o rozkładzie temperatury na Ziemi. Odwierty lodu na Grenladii i na Antarktydzie ujawniają mikroskopijne ilości soli morskiej, co wskazuje na gigantyczne huragany unoszące pianę morską w odlegle o setki kilometrów miejsca tworzącego się lodowca. Na skutek dużych różnic temperatur w różnych punktach Ziemi nastąpiła potężna cyrkulacja powietrza, która przyniosła nie występujące przed potopem takie zjawiska jak wiatry, chmury, deszcze, śniegi, tęcze, grzmoty błyskawic itp.

 

Odnośnie ostatniej epoki lodowej (zwanej w Europie Würm, Ameryce Wisconsin, a na terenach Polski – zlodowacenie Wisły lub Bałtyckie), która miała trwać od 60 do 13 tys. lat temu, panuje przekonanie, że wraz z początkiem holocenu (ok. 11 700 lat temu) nastąpił „koniec epoki lodowej” i ocieplenie klimatu. Zaś maksymalny zasięg ostatniego zlodowacenia miał miejsce rzekomo ok. 20–18 tys. lat temu. Wychodzi się tu z założenia mówiącego, że skoro w czasie ostatniej epoki lodowej poziom mórz światowych był znacznie niższy od obecnego (ok. 125 m), to te wielkie masy wód musiały być związane w, zalegającym północne i południowe obszary ziemi, lodowcu.

 

Według prezentowanej tu hipotezy wynika zupełnie coś innego: – epoki lodowej w analogicznym okresie czasu w ogóle nie było, poziom mórz światowych był rzeczywiście niższy ok. 125 m, zaś ogromne masy wód znajdowały się w atmosferze okołoziemskiej. Opisane w niniejszej pracy stanowisko odnośnie tej kontrowersji jest następujące: – jeśli mamuty, lwy, nosorożce, konie, łosie i kromaniończycy przetrwały najmroźniejsze czasy epoki lodowej (60–13 tys. lat temu) żyjąc daleko poza kołem polarnym, to musiał panować tam klimat ciepły lub tropikalny i lodowce wokół obu biegunów Ziemi nie mogły w ogóle istnieć. Poziom mórz światowych byłby wówczas ok. 60–62 m wyższy od obecnego i olbrzymia część terenów, na których żyły wymienione wyżej ssaki, byłyby pod wodą. A więc olbrzymie masy wód musiały znajdować się w atmosferze.

 

40–35 tys. lat temu, za kołem polarnym kwitło życie

Mamontovaya Kurya. Grupa rosyjskich i norweskich archaeologów natrafiła w 2001 r. w Mamontovaya Kurya, miejscowości leżącej poza kołem podbiegunowym, przy rzece Usa, na zachód od gór Ural, na ślady obecności kromaniończyka. Znaleziono kieł mamuta z licznymi nacięciami wykonanymi ręką kromaniończyka i narzędzia kamienne wśród szczątków koni, reniferów, wilków i mamutów. Wiek znaleziska określono na ok. 40–35 tys. lat. A więc musiał panować w tych rejonach klimat ciepły i lodowca w owych czasach, na tych europejskich terenach także być nie mogło. Źródło: National Geographic News, October 2, 2001 r.

 

  Mamontovaya Kurya. Grupa rosyjskich i norweskich archaeologów natrafiła w 2001 r. w Mamontovaya Kurya, miejscowości leżącej poza kołem podbiegunowym, przy rzece Usa, na zachód od gór Ural, na ślady obecności kromaniończyka. Znaleziono cios mamuta z licznymi nacięciami wykonanymi ręką kromaniończyka i narzędzia kamienne wśród szczątków koni, reniferów, wilków i mamutów. Wiek znaleziska określono na ok. 40–35 tys. lat. A więc musiał panować w tych rejonach klimat ciepły i lodowca w owych czasach, na tych europejskich terenach także być nie mogło. Źródło: National Geographic News, October 2, 2001 r. 

 

20 380 lat temu, 800 km za kołem polarnym kwitło życie

Półwysep Tajmyr, mamut Jarkov. W 1997 roku na półwyspie Tajmyr w płn. Syberii blisko 800 km za kołem podbiegunowym odkryto szczątki mamuta, którego nazwano „mamut Jarkov”. Wiek mamuta (metodą C-14) ustalono na 20 380 lat. Naukowcy z American Museum of Natural History w Nowym Jorku po wykonaniu ponad 50 datowań innego materiału biologicznego znajdującego się w otoczeniu mamuta Jarkov, należącego do plejstoceńskiego wilka, konia, bawoła (musk oxen) i łosia wykazali, że mamuty i inna wielka fauna żyła na płw. Tajmyr dziesiątki tysięcy lat w czasie górnego paleolitu. Absencja tylko dla mamutów dotyczyła okresu (36 000 do 32 000 i 19 000 do 14 000 lat temu). Być może dlatego, że zabrakło materiału kopalnego dla dodatkowych badań.

 

Panuje obecnie przekonanie, że właśnie w tym samym czasie kiedy żył mamut Jarkov (20 tys. lat temu), zasięg ostatniego lodowca Würm był największy i półwysep Tajmyr i ogromne obszary na południe od tego pówyspu zalegał ogromny lodowiec! Otóż nie mogło być tak, że od 40 do 13 tys. lat temu Anglia (częściowo), Szwecja, płw. Tajmyr i ogromne obszary Syberii znajdowały się pod grubą warstwą lodowca, a jednocześnie w Anglii żyły lwy, hieny plamiste, mamuty, konie, dziki, jelenie olbrzymie, tury, renifery, łosie, antylopy, wilki, rysie, rosomaki, nosorożce włochate i niedźwiedzie; w Szwecji mamuty, w Mamontowaya Kurya, w Berelekh i u ujścia Leny żyli kromaniończycy i kwitło życie wielkiej fauny – a na płw. Tajmyr żyły mamuty, konie, łosie, bawoły i wilki.

 

Panuje także przekonanie, że właśnie w tym samym czasie (20 tys. lat temu) poziom oceanów był najniższy i wynosił ok. 125 m poniżej obecnego poziomu rzekomo dlatego, ponieważ zasięg ostatniego zlodowacenia był wówczas największy i te olbrzymie masy wód, których brakowało w oceanach były związane w lodowcu. Otóż mamut Jarkow, żyjący 800 km (!) za kołem polarnym 20 tys. lat temu na płw. Tajmyr, przeczy teorii o rzekomo największym zasięgu ostatniego zlodowacenia 20 tys. lat temu, i ukazuje nam, że zlodowacenia nie mogło w ogóle być w tym czasie – ani na Tajmyr, ani nawet na samym biegunie północnym. Jednakże 20 tys. lat temu poziom mórz światowych był rzeczywiście niższy o 125 m! A zatem gdzie była ta gigantyczna masa wody? – W atmosferze ziemskiej, ponieważ Ziemia była wówczas bliżej Słońca. Jako odpowiedź na te kontrowersje należałoby przesunąć datę początku ostatniego zlodowacenia na ok. 13 tys. lat temu. Jeżeli w górnym paleolicie (43–13 tys. lat temu) w Anglii, Szwecji, w Mamontovaya Kurya, w Berelekh, u ujścia Leny i na płw. Tajmyr żyły mamuty i wiele innych zwierząt, to musiał panować wówczas bardzo ciepły, a być może nawet tropikalny klimat – o wiele cieplejszy jak obecnie. Nie trzeba dodawać, że w obecnym, rzekomo cieplejszym okresie, wymienione zwierzęta nie mogłyby w ogóle żyć za kołem polarnym.

 

Najbliższe mojej argumentacji są, być może, badania prof. Anny Pazdur z Instytutu Fizyki, Zakładu Zastosowań Radioizotopów – Laboratorium C-14. Otóż najnowsze badania, prowadzone w podkrakowskich jaskiniach przez zespół pod kierunkiem prof. Anny Pazdur z Politechniki Śląskiej w 2004 r. wykazały, że zlodowacenie zaczęło się ok. 18 tys. lat temu, przebiegało szybciej i trwało krócej niż dotychczas sądzono. Wyniki takie uzyskano stosując do badań wieku nacieków skalnych – stalaktytów i stalagmitów – metodę C-14. Dotychczas uważano, że zlodowacenie na terenie Polski rozpoczęło się ok. 25 tys., a zakończyło ok. 12 tys. lat temu.

 

 

 

Tybet. 20 tys. lat temu lodowców nie było nigdzie na świecie – nie było ich także w Tybecie. Obecnie przyjmuje się, że 20 tys. lat temu, czyli w apogeum ostatniego zlodowacenia, Wyżynę Tybetańską zalegał gigantyczny lodowiec o grubości jednego kilometra. Jednakże tak być nie mogło, skoro dokładnie 20 tys. lat temu… w Tybecie kwitło życie i żyli kromaniończycy. Oto co pisze na ten temat Polska Agencja Prasowa (PAP) z dnia 02-04-2002:

Stoki Tybetu zostały zasiedlone już 20 tys. lat temu. Ślady obozowiska ludzi sprzed 20 tys. lat odnaleźli chińscy archeolodzy na stokach Tybetu – informuje serwis internetowy Nature. Odkrycia dokonali David Zhang i S.H. Li, archeolodzy z Uniwersytetu w Hong Kongu. Na stoku jednego z wzniesień Wyżyny Tybetańskiej, ok. 85 km od Lhasy, stolicy Tybetu, badacze natknęli się na ślady ludzkich stóp odbite na skale. Analiza odcisków ludzkich stóp pozwoliła archeologom na stwierdzenie, że obozowisko było zamieszkiwane przez przynajmniej sześć osób, w tym dwójkę dzieci. (…) Znalezisko chińskich archeologów poddaje w wątpliwość również inną teorię. Geolodzy i badacze lodowców himalajskich zakładali do tej pory, że ok. 20 tys. lat temu na terenie, gdzie dokonano ostatnio odkrycia zalegała co najmniej kilometrowej grubości warstwa lodu.

 

Alaska. Według obecnego stanu wiedzy dotyczącej prehistorii Alaski sprzed 20–11 tys. lat, rysuje nam się, wielce wątpliwy, następujący obraz. Otóż 20–18 tys. lat temu, kiedy maksymalny zasięg zlodowacenia pokrywał olbrzymie północne obszary Ziemi, Alaska (którą przecina koło podbiegunowe), była nie tylko wolna od lodowca, lecz kwitło tam bujne, podobne do afrykańskiej strefy tropikalnej, życie megafauny. Na Alasce żyły wówczas konie, bizony, mamuty, osły, antylopy saiga, mastodonty, olbrzymie bobry, wilki, niedźwiedzie, olbrzymie leniwce naziemne ważące ok. 1600 kg, olbrzymie 4 metrowe wielbłądy, tygrysy szablozębne i lwy. Kiedy 13–11 tys. lat temu zasięg zlodowacenia był już o wiele mniejszy, epoka lodowa miała się ku końcowi i nastąpiło ocieplenie klimatu – te wielkie ssaki, żyjące do tego czasu na Alasce od dziesiątek tysięcy lat… nagle wymarły. Wygląda to tak, jakby na Alasce istniała tropikalna enklawa w strefie ostatniego zlodowacenia. Otóż nie wydaje się możliwe, aby w apogeum zasięgu ostatniego zlodowacenia 20–18 tys. lat temu istniała na Alasce enklawa tropikalnego klimatu obfitująca w tego rodzaju wielkie ssaki. Według mojej hipotezy prehistoria Alaski, dotycząca omawianego okresu, wyglądała zupełnie inaczej – w okresie 20–13 tys. lat temu zlodowacenia na Ziemi nie było, i zarówno na Alasce, Grenlandii jak i w całej strefie podbiegunowej kwitło życie megafauny i panował klimat bardzo ciepły. Nagle, 13 tys. lat temu, pojawiły się ogromne zlodowacenia i wielkie zmiany klimatyczne na całej Ziemi, które m.in. spowodowały ogólnoświatowe wymieranie wielkiej fauny.

 

 

Na oziębienie się klimatu wraz z końcem plejstocenu (a nie ocieplenie), wskazują także spadki w rozmiarach ludzi i zwierząt, począwszy od początku młodszego dryasu. Otóż redukcję rozmiarów ludzi i zwierząt spowodowało oziębienie się klimatu wraz z końcem plejstocenu.

„(…) Homo sapiens się kurczy. Wyniki badań z wielu kontynentów wskazują, że rasa ludzka słabła przez ostatnich dziesięć tysiącleci. Dzisiejsi mężczyźni na Zachodzie mierzą od 172 do 175 cm. Kromaniończycy płci męskiej mierzyli około 183 cm. (…).

Aż do tego czasu tubylcy australijscy byli łowcami–zbieraczami. A jednak na ich szczątkach kopalnych obserwujemy tę samą tendencję do zmniejszania się wzrostu. Dziesięć tysięcy lat temu tamtejsi mężczyźni mierzyli od 175 do 183 cm wzrostu. Dzisiaj mają między 165 a 168 cm. Co więcej, ludzie nie byli jedynym gatunkiem, który uległ zmniejszeniu. W Australii zmalał każdy gatunek o rozmiarach przewyższających wombata, a jeśli nie wiesz, jakie rozmiary ma wombat, spróbuj wyobrazić sobie pieska corgi na sterydach.

Trend ten obserwują inni badacze, którzy odnotowali, że w Europie w ciągu ostatnich 10 tysiącleci kurczyli się zarówno myśliwy, jak i jego ofiara. I jeśli zmniejszeniu uległo każde zwięrzę większe niż „napomowany corgi”, to musi tu wchodzić w rachubę jakieś bardziej ogólne zjawisko (…). Najważniejsza była prawdopodobnie zmiana klimatu (…). Afrykański Exodus, Prószyński i S-ka, Warszawa 1999, str. 287–288.

 

 

Mit „nasuwającego się lodowca” i mit „głazów narzutowych”

Powszechnie sądzi się, że eratyki, lub inaczej głazy narzutowe, są to różnej wielkości skalne głazy, przyniesione przez lodowce i pozostawione na obszarze zlodowacenia. Eratyki (od łac. erraticus czyli błądzący) to różnej wielkości skalne głazy, przyniesione przez lodowce i pozostawione na obszarze zlodowacenia. W Polsce występują niemal na całym jej obszerze.

 

Aby uzasadnić jakoś mit „nasuwającego się lodowca” stworzono mit „głazów narzutowych przyniesionych przez lodowiec” – np. do Polski ze Skandynawii. Otóż lodowce nie przynosiły „głazów narzutowych”, skoro identyczne głazy znajdujemy również w rejonach Ziemi, gdzie lodowca nigdy nie było.

 

Nie mogło być tak, że gigantyczny lodowiec „nasuwał się” się na Polskę, podobnie jak nie „nasuwał się” na olbrzymie równiny środkowo-wschodniej Europy, płn. Syberii i Kanady – bo skąd miałaby się „nasuwać” gigantyczna pokrywa lodowca mająca do 3 km grubości – z jakich gór? A gdyby nawet jakimś sposobem lodowiec „nasuwał się” na, powiedzmy, płn. Syberię, to by nasuwał się powoli, a jeśli by tak było, to mamuty przemieszczały by się spokojnie na południe przed „nacierającym czołem lodowca” i nie byłyby zagrożone. Tak jednak nie było, skoro niektóre mamuty zostały wręcz nagle zabite przez lodowiec i zamrożone tak szybko, że ich mięso nie zdążyło się nawet zepsuć. A więc lodowiec (lądolód) potopowy prawdopodobnie znikąd się nie „nasuwał” lecz spadł nagle na wielkie obszary Ziemi jako atmosferyczny opad gigantycznego gradu i śniegu. Lodowiec potopowy był zupełnie nieruchomą pokrywą zalegającą ogromne obszary Ziemi i oczywiście nie mógł się także „cofać”, lecz jedynie topnieć i parowć. Tworzący się, z opadów atmosferycznych, lodowiec potopowy nie zawierał oczywiście moreny*, a więc nie mógł również zawierać w sobie „głazów narzutowych”. Tak zwane „głazy narzutowe” (eratyki), np. w Polsce, pojawiły się w pierwszej fazie potopu, kiedy gigantyczne, kamieniste błoto zmyło żyzną, przedpotopową glebę, w niżej położone rejony (do mórz, oceanów i w pradoliny rzeczne) odsłaniając, wygładzając i szlifując (kamienistym błotem) większe głazy, które tkwiły w ziemi „od zawsze”.

* morena, materiał skalny niesiony i osadzany przez lodowiec u jego czoła (m. czołowa), boków (m. boczna) i na dnie (m. denna).

 

 

1.       2.       3.

1. Trygław – największy w Polsce „głaz narzutowy” we wsi Tychowo, woj. zachodniopomorskie. Uważa się, że jest to „eratyk”, który został przetransportowany ze Skandynawii przez ostatnie zlodowacenie (północnopolskie). Obwód głazu wynosi 50 m, długość 13,7 m, szerokość 9,3 m, łączna wysokość 7,8 m (w tym 4 m zagłębione w ziemię); objętość około 700 m3, szacowana waga ok. 2000 ton. public domain   2. Mamallapuram, Indie płd. wschodnie. 2006 r. „Głazy narzutowe” w strefie, gdzie lodowca nigdy nie było. Creative Commons Autor: Tom Maisey   3. Iowa, USA. 2003. Uważa się, że jest to „głaz narzutowy”, który został przetransportowany przez ostatnie zlodowacenie. Autor: Ldpedersen

 

 

Różnice pomiędzy dzisiejszymi lodowcami a lodowcem utworzonym przez potop

Tylko lodowce spływające z gór mogą zawierać w sobie morenę jak np. lodowiec Gornergletscher w Alpach. Zdjęcia internetowe wyraźnie ukazują morenę niesioną przez ten lodowiec. Jednakże lodowiec potopowy, który pojawił się ok. 13 tys. lat temu nie zawierał moreny, ponieważ tworzył się na olbrzymich obszarach płn. Ameryki, Europy i Azji, z gigantycznych opadów wielkiego gradu i śniegu. Otóż lodowiec potopowy znikąd się nie „nasuwał” ani znikąd nie „spływał”, jak to ma obecnie miejsce w górskich częściach świata, gdzie lodowiec porusza się od największego wzniesienia w dół. Jeśli „głazy narzutowe” znajdują się w strefie, w której był kiedyś lodowiec, np. w płn. Polsce, lub Kanadzie, wskazuje się wówczas na aktywność lodowca, który owe głazy miał przytransportować. Natomiast kiedy znajdujemy podobne „głazy narzutowe” w strefach, gdzie lodowca nigdy nie było – wówczas nie wspomina się o pochodzeniu owych „eratyków”.

 

 

18 000–16 000 p.n.e. Rzekomy okres maksymalnego zasięgu lodowca. Można spotkać argument mówiący, że wielkie ciosy (kły) mamutów służyły im do wygrzebywania trawy spod lodu – ale jak radziły sobie z tym problemem pasące się obok mamutów konie i łosie?… Nie mówiąc już o tym, że stojący mamut nie był w stanie sięgnąć kłami gruntu.

 

 

Epoka lodowa której nie było (45–13 tys. lat temu)

13 tys. lat temu nastąpił potop, w rezultacie którego powstał wielki lodowiec w płn. Europie, Ameryce i Azji. W Europie, popotopowi już ludzie zaczęli stopniowo kolonizować polodowcowe tereny dopiero wtedy, kiedy lodowiec stopił się i wyparował z określonych obszarów.

 

Polska. Na Pomorzu, w okolicach Szczecina, ok. 12 tys. lat temu żyli już polodowcowi ludzie.

Litwa została zamieszkana ok. 12 tys. lat temu.

Szwecja. 13 tysięcy lat temu obszar dzisiejszej Szwecji przykrywała gruba pokrywa lodowa. W miarę topnienia i parowania lodowca pojawiają się pierwsi ludzie, przybyli prawdopodobnie z terenów Polski. Najstarsza siedziba ludzka w płd. Szwecji pochodzi sprzed 12 tys. lat.

Anglia. Pierwsi ludzie pojawiają się w Anglii ok. 12 tys. lat temu, dokąd dotarli ówczesną drogą lądową, ponieważ poziom oceanów był wówczas o wiele niższy od obecnego.

Norwegia ok. 11 tys. lat temu.

Finlandia ok. 10 tys. lat temu.

Irlandia. Pierwsi ludzie przyszli z Anglii do Irlandii ok. 8 tys. lat temu przez ówczesny pomost lądowy. Obecnie szelf.

Islandia. Pierwsi ludzie, ze względu na zbyt zimny klimat, przybyli tu dopiero ok. XII w. nowej ery.

Szwecja. Istnieniu ostatniej epoki lodowej Würm (która miała mieć miejsce ponoć od ok. 60 tys. lat temu do potopu) zaprzeczają znaleziska kości mamutów w Szwecji pochodzące sprzed 55–45, 32 i 22 tys. lat temu. Szwecja powinna być wtedy pod lodowcem… Pragnę przypomnieć, że największy zasięg ostatniego zlodowacenia przypada, wg obecnych przypuszczeń, właśnie na okres ok. 20 tys. lat temu! A więc mamuty pasły się w Szwecji prawie dokładnie w tym okresie, kiedy pokrywa lodowa sięgała w Polsce linii Zielonej Góry i prawie Warszawy! Oczywiście tak być nie mogło i nasze mamuty żyły w Szwecji co najmniej od 43 do 13 tys. lat temu, kiedy im żaden lodowiec nie przeszkadzał. Ogólnie znaleziono 24 stanowiska mamutów w środkowej i południowej Szwecji. Jedna grupa znalezisk datowana jest na ok. 55–45 tys. lat temu, inna na 32–22 tys. lat temu. Gdyby nawet w górnym paleolicie były pewne regresje lodowca, to i tak mamuty nie mogłyby żyć w Szwecji w żadnym okresie epoki lodowej, tak jak nie mogłyby żyć w Szwecji w cieplejszym (rzekomo) polodowcowym holocenie, jak również obecnie. Według obecnych przypuszczeń wygląda to tak, jakby szwedzkie mamuty przetrwały dziesiątki tysięcy lat epoki lodowej, kiedy cała Szwecja była pokryta lodem, a wymarły w początkowym okresie holocenu, kiedy klimat ocieplił się i lodowiec zaczął topnieć… W Finlandii także znaleziono kości i zęby mamuta.

Anglia. Podobnie paradoksalna sytuacja była w Anglii. W czasie ostatniej epoki lodowej, kiedy ogromna część Anglii była pokryta lodowcem… żyli tam kromaniończycy, oraz żyły mamuty, nosorożce, konie, dziki, ogromne jelenie megaloceros, tury, renifery, łosie, bawoły, antylopy, wilki, rysie, rosomaki, niedźwiedzie i lwy, a kiedy lodowiec w Anglii znikł i klimat rzekomo ocieplił się w początkowym okresie holocenu – to duża część tych ssaków wymarła…

Walia. Około 26,000 lat temu, grota Kendrick's Cave Llandudno zamieszkana była przez kromaniończyków. W Goats Hole Cave on Gower (Red Lady of Paviland) odkryto szkielet kromaniończyka sprzed 25,000 lat. Krzemienne narzędzia znaleziono w Ffynnon Bueno i Cae Gwyn caves blisko Tremeirchion in Flintshire.

Wilczyce k. Sandomierza. W obozowisku kromaniończyka sprzed 15 tys. lat, w Wilczycach koło Sandomierza, odkrytego w 1994 r. przez dr Hannę Kowalewską-Marszałek z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN, natrafiono na kości mamuta, nosorożca włochatego, lisa, leminga, renifera, niedźwiedzia, bobra oraz konia, który okazał się głównym zwierzęciem spożywanym przez kromaniończyka. Ponadto znaleziono kamienne i kościane narzędzia i schematyczne figurki Wenus wykonywane w kości słoniowej, rogu, kamienia i gagatu, przedstawiające wizerunki kobiet. Naukowcy polscy uważają, że panował wówczas chłodny klimat – a środowisko przypominało lasotundrę. Stanowisko to stoi w sprzeczności do faktu, że w tym samym czasie kromaniończycy, a także mamuty, lwy, konie, łosie tury, rosomaki i nosorożce włochate, żyły w Berelekh, na Wschodniej Syberii 600 km na północ od koła podbiegunowego. A więc jeśli w strefie podbiegunowej panował wówczas klimat zbliżony do tropikalnego – to tym bardziej w Polsce. W Polsce istnienie mamutów stwierdzono w okresie 21–14 tys. lat temu.

 

 

Artykuł autora ukazał się w Serwisie PAP Nauka w Polsce 2010-X-06

Komentarz do artykułu w Serwisie PAP Nauka w Polsce Geolodzy potwierdzili obecność wiecznej zmarzliny na Suwalszczyźnie

Dlaczego wieczna zmarzlina nie pochodzi sprzed 20–18 tys. lat, kiedy zasięg lodowca był największy na obu półkulach, tylko sprzed 13 tys. lat, kiedy klimat był już znacznie cieplejszy, a epoka lodowa dobiegała końca? Otóż wiele wskazuje na to, że maksymalnego zasięgu lodowca sprzed 20–18 tys. lat nie było. „Daily Mail” z dnia 4–IV–2010 r. informuje, że godzinne gradobicie z kosmosu zbombardowało Ziemię ponad 13 tysięcy lat temu i pogrążyło naszą planetę w mini epoce lodowej. Ta kolizja spowodowała śmierć ogromnej liczby gatunków zwierząt na całym świecie i spowodowała epokę lodową, która trwała ponad 1000 lat. Teoria ta jest dziełem profesora Billa Napier z Cardiff University, który twierdzi, że wyjaśnia ona tajemniczy okres sprzed około 13 tysięcy lat. Naukowcy od dawna zastanawiali się, co spowodowało nagłe ochłodzenie klimatu do 8 stopni Celsjusza.

Czasopismo „Science” z kwietnia 2003 r. podaje, że dziesięciu duńskim naukowcom wystarczyły dwugramowe próbki zmarzłej na kość syberyjskiej gleby, by znaleźć DNA wymarłych mamutów i bizonów, do dziś żyjącego zająca, leminga (drobny gryzoń), konia i woła piżmowego sprzed 30 000 lat. A do tego plejady roślin – poczynając od mchów, a kończąc na trawach. Wielką zagadką paleontologii było na przykład, jak mamuty czy bizony mogły przetrwać okres maksymalnego zlodowacenia (ok. 22–16 tys. lat temu). Jeśli Azję porastała wówczas tak uboga, rzadka i twarda roślinność, jaka dziś tworzy tundrę na północnej Syberii, to czym żywiły się te wielkie ssaki? Z badań kopalnego DNA wynika jednoznacznie, że flora ówczesnej Syberii była zdominowana przez jadalne rośliny zielne i trawę. Pokarmu więc nie brakowało. Co ciekawsze, flora stała się mniej przyjazna zwierzętom ok. 10 tys. lat temu, gdy smaczne rośliny zielne zaczęły ustępować twardym krzewom. Mamuty zaczęły głodować. A więc można by postawić hipotezę, że przed potopem (przynajmniej od 30 tys. lat temu), panował klimat ciepły. Natomiast ostatnia epoka lodowa zaczęła się ok. 13 000 lat temu (i trwa do dzisiaj), a nie skończyła. Odkrycie polskich geologów z Państwowego Instytutu Geologicznego wydaje się być znaczącym potwierdzeniem tej hipotezy. Jerzy Kijewski

 

 

Fauna plejstoceńska, która wyginęła wraz z nastaniem potopu

Tygrys szablozębny. Machajrodon (Machairodus), zamieszkujący Europę i Azję, jeden z tygrysów szablozębnych (Machairo­donti­dae), wymarłych wielkich kotów o wielkość zbliżonej do lwa. Ich przednie kończyny były wyższe od tylnych, miały krótki ogon i wyciągalne pazury. Najbardziej charakterystyczną cechą były jednak ogromne (do 20 cm długości) górne kły, bocznie spłaszczone i na krawędzi ząbkowane oraz brak kłów dolnych. Używanie tak ogromnych kłów możliwe było dzięki temu, że żuchwa kotów szablozębnych mogła się odchylać od szczęki górnej aż o 90°. Dla porównania – u współczesnych kotów szczęki rozwierają się tylko na 65°. Koty te nie były przodkami współczesnych nam gatunków. Wyginęły ok. 12 tys. lat temu. Jeleń olbrzymi (Megalocerous giganteus). Irish elk. Był największym jeleniem jaki kiedykolwiek żył; mierzył ponad 2,1 m wysokości i miał ogromne rogi 3,6 m szerokości (największe spośród wszystkich jeleni). Żył od 400 tys. lat w Europie, Azji i płn. Afryce. Często nazywany niesłusznie „Irish elk” (irlandzki łoś). Wyginął ok. 11 tys. lat temu.

Mamuty włochate, wielkie (Mammuthus primigenius). Żyły od ok. 200,000 lat temu i wyginęły ok. 11,000 lat temu. Żyły w Europie od Półwyspu Iberyjskiego po wschodni kraniec syberyjskiej Azji i w Ameryce Północnej. Dorosły osobnik ważył ok. 6 ton i zjadał ok. 90 kg roślin dziennie. Długość kła dochodzi do 4,8 metra. Nieliczne przetrwały, w skarlałej fornie, na Wschodnio-Syberyjskiej wyspie Wrangel do ok. 3 800 lat temu. Mierzyły wówczas tylko 1,8 m wzrostu.

Mamut kolumbijski (Mammuthus columbi). Mierzył 4,3 m w kłębie, ważył do 10 ton. Długość kłów do 4,5 m. Żył na obszarach Ameryki Północnej, na Florydzie, w Meksyku i w Hondurasie. Wyginął ok. 12,5 tys. lat temu.

Mastodont amerykański (mammut americanum), nieco mniejszy od obecnych słoni. Mierzyl 2,4 m w kłębie. Żył od Alaski do środkowego Meksyku. Polowali na niego ludzie kultury Clovis. Wyginął ok. 11 tys. lat temu.

 

 

 

 

13 500 lat temu, mamuty żyły w tropikalnej strefie w Hondurasie, zaś na ciepłej Florydzie żyły także mamuty i trzy gatunki mastodontów. Photo courtesy of David Reichelt, Curator the Pecos Rio Grande Museum of Early Man. Texas, USA.
 

 

 

Tygrys szablastozębny (Smilodon fatalis). Żył na obszarze obu Ameryk. Wys. 1,2 m. Żył od 1,8 milliona lat. Długość kłów – do 18 cm. Wyginął ok. 12 tys. lat temu. http://members.aol.com/Dinofiles/saber.jpg

Wielbłąd Amerykański (Camelops hesternus). Wys. 3,6 m, dużo większy od współcześnie żyjących wielbłądów. Żył od milliona lat w Ameryce Północnej – od Alaski do środkowego Meksyku. Wyginął ok. 11 tys. lat temu.

 

Różnice poziomu oceanów po potopie

Wraz z jednoczesnym nastaniem potopu i epoki lodowej, wody potopu zamieniające się w strefie podbiegunowej w gigantyczne opady gradu, potworzyły ogromne czapy lodowe, które na północy pokrywały wielkie obszary Europy, Azji i północnej Ameryki. W następnych tysiącleciach lodowce topniały i parowały, podnosząc stopniowo poziom oceanów. Badania próbek pobranych z dna Morza Czarnego wykazały, że zalanie tego przedpotopowego słodkowodnego jeziora nastąpiło około 7,500 lat temu. Wtedy to słone wody Morza Śródziemnego przelały się przez cieśninę Bosfor (której najwęższe miejsce miało mniej jak jeden kilometr szerokości) i wypełniły bardzo nisko położone (ponad 100 m niżej), słodkowodne „jezioro czarne” zamieniając je z czasem w słone Morze Czarne. Niedawno, Mark Siddall z Centrum Oceanograficznego Uniwersytetu Southampton przedstawił model komputerowy, którego wyniki ogłosił w „Paleooceanography”, w 2003 roku. Otóż wg symulacji komputerowych, zalanie „jeziora czarnego” nastąpiło 8,4 tys. lat temu. Brytyjski badacz uważa, że trzeba było ok. 34 lat, aby poziom obu mórz się wyrównał. Poziom oceanów podnosi się do chwili obecnej, ponieważ lodowce wciąż topnieją i wyparowują. Lodowa czapa na biegunie północnym zniknie w ciągu najbliższych 50 lat. Już za pięć lat arktyczna pokrywa lodowa stopi się na tyle, że statki handlowe będą mogły bezpiecznie przepływać przez morza na północ od Syberii i Kanady, które dziś jeszcze są skute lodem. „Wieczny lód” arktyczny wcale nie jest wieczny – twierdzą naukowcy z NASA, powołując się na analizę zdjęć satelitarnych. Średnia temperatura w tych rejonach Ziemi wzrasta o 1,2 °C na dekadę. To wystarczy, aby co dziesięć lat ubywało blisko 10 proc. arktycznego lodu! Jeżeli będzie on nadal znikał w tym tempie, najpóźniej do końca stulecia może go już nie być wcale. Wszystko wskazuje na to, że lodu ubywa coraz szybciej. Źródło: Josefino Comiso z Centrum Lotów Kosmicznych NASA w Greenbelt w stanie Maryland.

Wyniki badań opublikował październikowy numer czasopisma „Geophysical Research Letters” w 2002 roku.

 

Niedawno odkryto podwodne ruiny dwóch miast: Kanopos i Menutis, w zatoce Aboukir, kilka kilometrów na północ od Aleksandrii w Egipcie. W czerwcu 2001 r. w zatoce Aboukir u wybrzeży Aleksandrii w Egipcie francuski archeolog dr Franck Goddio odkrył miasto Heraklejon ok. 6 km od brzegu. W Zatoce Aleksandryjskiej znajduje się ponad 2,500 bloków skalnych, z których niektóre ważą ponad 70 ton. Bloki te leżą 5–10 m poniżej poziomu morza. Najstarsze głazy należą do XII dynastii faraonów i mają prawie 4000 lat a najmłodsze pochodzą z XXVI dynastii i mają ok. 2,600 lat.

 

 

Podwodny Monument Yonaguni. Przy brzegach japońskiej wyspy Yonaguni odkryto znajdujący się pod powierzchnią morza olbrzymi monument wykonany ręką człowieka. Wyspa Yonaguni należy do archipelagu Yaeyama i jest najdalej na zachód wysuniętą wyspą w Japonii. Yonaguni znajduje się 520 km na płd. zachód od wyspy Okinawa. Monument Yonaguni mierzy ok. 120 metrów długości i ponad 40 metrów szerokości. Najwyższe fragmenty monumentu znajdują się 4,8 m pod powierzchnią morza, natomiast podstawa znajduje się około 25 metrów poniżej powierzchni morza. A więc wysokość tej megalitycznej struktury wynosi ok. 20 m. Wiek monumentu oszacowano na ok. 12–8 tys. lat, co wydaje się mało prawdopodobne, ponieważ nigdy nie znaleziono ani jednego megalitu, który by odpowiadał temu przedziałowi czasowemu. Wiek Monumentu Yonaguni przypada przypuszczalnie na okres 5,5–4 tys. lat temu – tak jak wszystkich innych tego typu ogromnych wyrzeźbień megalitycznych. Monument Yonaguni udowadnia ponad to, że wczesna epoka megalitów przypada na okres, kiedy poziom mórz światowych był przynajmniej 25 m niższy od obecnego.

 

 

Archipelag Bahamów. Zatopione bloki skalne odnaleziono także w 1969 blisko Florydy w archipelagu Bahamów, przy brzegach wysp Bimini i Andros na głębokości od 6 do 30 metrów. Jest to rząd wielkich megalitów rozciągających się jako dwie równoległe ściany na długości ok. 600 metrów.

 

 

Wyjątkowa jaskinia Cosquer. W roku 1985 Hénri Cosquer, zawodowy nurek francuski, odkrył 175 metrowej długości jaskinię (jaskinia Cosquer), której wejście znajduje się 37 metrów poniżej poziomu Morza Śródziemnego, 10 km od Marsylii. Na ścianach jaskini (częściowo zalanej wodą morską), ponad poziomem wody, odkrył wiele malowideł prehistorycznych zwierząt wykonanych ręką kromaniończyka. Obecność kromaniończyków w jaskini datowana jest na okres górnego paleolitu od 27 do 18,5 tys. lat temu. W jaskini znaleziono ślady trzech ognisk z  licznymi pozostałościami węgla drzewnego. Znaleziono również sześć wiórowych narzędzi krzemiennych, czyli krzemiennych nożyków-żyletek (blades). Nie znaleziono natomiast żadnych przemysłów drewnianych, ceramicznych ani skórzanych.

 

 

Poziom oceanów po potopie (wg przypuszczeń autora):

9 tys. lat temu   -70 m

4,5 tys. lat temu   -30 m

 

i przed potopem, w górnym paleolicie:

od 45 tys. do 13 tys. lat temu   -125 m

Poziom Morza Bałtyckiego (wówczas słodkie jezioro) niższy od obecnego o ok. 60 m.

Poziom Morza Czarnego (wówczas słodkie jezioro) niższy od obecnego o ok. 100 m.

 

 

Sahul i Sunda

Przed potopem było znacznie więcej powierzchni lądowej na Ziemi, ponieważ poziom oceanów był ok. 125 m niższy od obecnego. Kontynent Australijski był wówczas większy i obejmował dodatkowo Nową Gwineę i Tasmanię. Ten plejstoceński kontynent nazywa się Sahul i był oddzielony od drugiego – również nieistniejącego dziś subkontynentu Sunda – wąską, ok. 80 km cieśniną.

Istnienie subkontynentu Sunda również powodował ten sam niższy poziom oceanów. Przedpotopowy subkontynent Sunda stanowił południowo–wschodnią Azję połączoną z wielkimi wyspami dzisiejszej Indonezji jak Borneo, Sumatra, Jawa, Celebes oraz dzisiejszych Filipin, jak Luzon, Mindanao i inne. Między Sundą i Sahulem pozostawała cieśnina o bardzo głębokich wodach, z małym archipelagiem wysp, noszących nazwę Wallace (od nazwiska angielskiego paleontologa A. Wallace’a). Subkontynent Sunda (a zwłaszcza Borneo) był zasiedlony już przez pitekantropa (Homo erectus) ok. 300,000 lat temu, natomiast na Sahul kromaniończyk dotarł ok. 40,000 lat temu, pokonując jakoś ok. 80 km przestrzeń morską jaka dzieliła Sundę od Sahula. 40 tys. lat temu nie było przypływów ani odpływów mórz światowych, ponieważ nie było Księżyca na orbicie Ziemi. Oceany przed potopem przypominały gigantyczne jeziora o dużo większym zasoleniu niż obecnie. Bez przypływów i odpływów wody mieszały się w dużo mniejszym stopniu. W takiej sytuacji na powierzchni mórz mogły tworzyć się wokół wysp, których jest wielka ilość w Indonezji, gigantyczne nawodne pola roślinności i gleby, łączące wyspy pomiędzy sobą. Być może po takich właśnie nawodnych polach przeszedł kromaniończyk z Sundy na Sahul – a więc z Azji do Australii. Niektórzy badacze utrzymują, że człowiek pojawił się w Australii 50 a nawet 60 tys. lat temu. Jest to mało prawdopodobne, ponieważ kromaniończyka wóczas jeszcze nie było na świecie, a neandertalczyk nigdy nie dotarł nawet do wschodniej Azji. Na skutek topniejących, popotopowych lodowców i podniesienia poziomu oceanów, Tasmania oddzieliła się od kontynentu Sahul ok. 8–7 tys. lat temu. Po tym okresie aborygeni tasmańscy nie byli już prawdopodobnie odwiedzani przez aborygenów australijskich, ani nikogo innego, aż do pojawienia się Europejczyków. Nowa Gwinea i Australia były połączone także aż do ok. 8–7 tys. lat temu.

 

 

 

Jakieś 125 tys. lat temu, podczas cieplejszego okresu pomiędzy zlodowaceniami, kiedy bieguny Ziemi były o 3-5 °C cieplejsze niż dziś, średni poziom morza był o mniej więcej osiem metrów wyższy niż obecnie – piszą naukowcy w "Nature".  styczeń 2010 r.

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80355,7434537,Zaleje_nas_morska_fala_.html   

 

 

* * *